Mała dziewczynka w wielkim świecie
Mój prywatny osobisty blog

Ślub ze wspomaganiem

Z Przeglądu:

Ślub ze wspomaganiem
Na Zachodzie konsultanta ślubnego traktuje się jak artystę – podziwia i słono opłaca jego pracę. W Polsce ten zawód jest jeszcze mało znany, ale bardzo szybko się rozwija
Anna Olszewska-Krysztofiak, Magdalena Fabijańczuk

Wedding plannerem była nawet sama Jennifer Lopez, która zajęła się tą wdzięczną profesją na potrzeby komedii romantycznej „Powiedz tak”. Historia pięknej planistki miała spory wpływ na rozpowszechnienie w Polsce nowego zawodu. Joanna Achtelik, właścicielka działającej w Poznaniu i Szczecinie firmy ślubnej Sweet Moments, została konsultantką ślubną właśnie po obejrzeniu filmu z Jennifer.
Wprawdzie zawód ten pojawił się na naszym rynku kilka lat temu, ale na razie wie o nim niewiele osób. Wszystko wskazuje jednak na to, że popularność planistów ślubnych (po polsku ta nazwa brzmi zupełnie nieromantycznie) będzie coraz większa. Powodów jest kilka: z jednej strony, w okres zawierania związków wchodzi wyż demograficzny i młodzi ludzie mają coraz mniej czasu, z drugiej – wedding plannerzy postanowili bardziej promować swoje usługi i założyli w tym celu stowarzyszenie branżowe.
Tak, tak, ale… nie mam czasu
Polski wyż chętnie powiedziałby sakramentalne „tak”, ale nie może znaleźć czasu. Szczególnie że po modzie na uroczyste obiady ślubne do łask wracają duże wesela, które wymagają wielu miesięcy przygotowań. Zakochani 30-latkowie najczęściej sami organizują i opłacają swoje imprezy. Rodzice występują już nie w roli sponsorów, ale honorowych gości. Gości, którym daje się tego dnia wspaniałe prezenty, a potem wysyła ich na egzotyczne wycieczki. To niejedyna zmiana, jaka zaszła w rodzimych zaślubinach. Przede wszystkim sama ceremonia przeniosła się do stylowych kościółków, zameczków czy w ogóle w plener. A wesele zyskało temat wiodący. Może być morskie, militarne, w stylu lat 20., 30., 60., wiejskie, kwiatowe, egzotyczne, staropolskie, z ogniskami itd.
Młoda para musi się wykazać nie tylko oryginalnością, lecz także świetną kondycją, wyglądem i stylem. Suknia ślubna i fryzjer już nie wystarczą. Niezbędna okazuje się rzesza fachowców: wizażystka, specjalistka od wizerunku, kosmetyczka, manikiurzystka, stylistka włosów. Do tego obowiązkowo psycholog i instruktor tańca. A na kilka miesięcy przed imprezą konieczny jest dobry trener na siłowni i do aerobiku, salon odnowy biologicznej, basen i solarium.
Oprócz tego trzeba wybrać cały ślubny asortyment, co nie jest łatwe, bo z roku na rok przybywa targów, firm z sukniami, bielizną, butami, dodatkami, garniturami i biżuterią. Same wiązanki można zamówić w kilkuset wzorach, poczynając od kompozycji splecionych serc poprzez owocowy ogród aż po bogactwa rafy koralowej.
Żeby być na czasie, warto czytać ślubne czasopisma – a mamy ich na rynku siedem – oraz śledzić nowości na tematycznych portalach internetowych. Ile osób, szczególnie zapracowanych, jest w stanie tego wszystkiego dopilnować? Niewiele. I tutaj właśnie do akcji wkracza wedding planner.
1001 drobiazgów
Planistę najlepiej zatrudnić na samym początku przygotowań, nie później niż rok przed ślubem. Ale młodzi mogą też sami wyszukać podwykonawców, żeby w ostatnich tygodniach zlecić konsultantowi jedynie napisanie scenariusza imprezy i dopięcie terminów. Sporym powodzeniem cieszy się organizacja oświadczyn oraz wieczorów panieńskich i kawalerskich. Takie oświadczyny odbywają się w wysypanym płatkami róż basenie, wieczór panieński może oznaczać całodniowy wyjazd do spa, a kawalerski – grę w paintball.
Kosztorys i scenariusz ustala się na pierwszych dwóch spotkaniach z konsultantem ślubnym. Na trzecim można już podpisać umowę. Od tego momentu wszystkimi sprawami związanymi ze ślubem zajmuje się specjalista, który jest do stałej dyspozycji młodej pary. Jego zadania to: ustalenie terminów, wynajęcie sali z obsługą, wozu do ślubu, załatwienie transportu i noclegów dla gości, opieki dla dzieci, fotografa, kamerzysty, stylistów, dekoratorów, zespołu muzycznego, grafików przygotowujących zaproszenia itd. To nie wszystko. Konsultant uczestniczy również w sporządzaniu listy prezentów, rozrysowuje, jak posadzić gości, biega po salonach na przymiarki sukni, butów, garnituru, pilnuje kupna niebieskiej podwiązki. W dniu ślubu wedding planner od rana jest przy parze młodej i dba, żeby wszystko odbyło się zgodnie ze scenariuszem.
– W tym zawodzie lepiej sprawdzają się kobiety. Ilu mężczyzn zniesie rozważania panny młodej o tym, czy lepsza jest sukienka w kolorze kości słoniowej czy złamanego écru – mówi Zuzanna Kuczbajska ze Ślubnej Pracowni w Warszawie. Według niej, wedding planner powinien być bardzo kreatywny, pozytywnie nastawiony do ludzi, ale też mieć duże wyczucie estetyczne, wiedzę ogólną i znać języki obce. To ostatnie jest szczególnie ważne, ponieważ bardzo często z pomocy konsultantów korzystają młodzi różnych narodowości, którzy zamawiają wesele łączące dwie kultury, np. polską i kubańską albo polską i ukraińską.
Pocztą pantoflową
W 2000 r. zakochani chętnie wstępowali w związek małżeński, ponieważ podobała im się okrągła, łatwa do zapamiętania data. Nagły wzrost zainteresowania weselami sprawił, że w Polsce pojawili się pierwsi wedding plannerzy. Najczęściej byli to pracownicy domów weselnych, którzy ułatwiali znalezienie orkiestry, podrzucali kontakty do fotografa, stroili salę i dobierali menu.
Od dwóch lat w niektórych dużych miastach można znaleźć już wyspecjalizowanych konsultantów ślubnych, którzy przygotowują uroczystości kompleksowo. Dzięki ich pomocy młodzi oszczędzają od 120 do 200 godzin, które musieliby poświęcić na organizację.
Na razie głównym problemem konsultantów jest to, że tak naprawdę niewiele osób wie o ich istnieniu. Dlatego w październiku minionego roku zrzeszyli się w Polskim Stowarzyszeniu Konsultantów Ślubnych i razem promują swoje usługi oraz weryfikują firmy działające na naszym rynku. Dzięki promocji łatwiej im będzie pozyskiwać klientów, których na razie znajdują głównie na zasadzie „osobistych poleceń”. Para, która skorzystała z usług wedding plannera, poleca go kolejnym narzeczonym.
Mogłoby się wydawać, że skoro zawód jest nowy i dobrze rokuje, daje się zbić na nim fortunę. Na razie zarobki polskiego planisty są jednak dość przeciętne. – Sprawnemu konsultantowi udaje się zorganizować 12 ślubów rocznie, przy zysku 4-5 tys. zł za jedno wydarzenie – mówi Zuzanna Kuczbajska. Oczywiście, jeżeli uda się zorganizować więcej ślubów, wynagrodzenie będzie większe. Ale zdarza się też, że przez jakiś czas nie ma zamówień.
O pracy w nowym zawodzie najczęściej myślą kobiety; zostając konsultantkami, mogą przedłużyć realizację dziewczęcych marzeń o białej sukni i pięknym przyjęciu. Dzięki pracy będą miały to na co dzień. Wiele z nich można spotkać na forach ślubnych. Wśród rozmów nowożeńców i porad domów weselnych pojawiają się wpisy: „Kate: Od zawsze interesowałam się ślubami. Swój wymyśliłam już w setce wersji. Dlatego pomyślałam, że skoro mam tyle pomysłów, powinnam przygotowywać wesela innych par. Mogłabym codziennie zajmować się tym, co uwielbiam”.
Osoby chcące zostać wedding plannerami mają duże szanse na realizację planów. W ostatnim roku pojawiło się wiele ofert pracy dla konsultantów. Zwykle na pierwszych miejscach wśród wymagań stawiane są nienaganna prezencja, wysoka kultura osobista i poczucie stylu – bo to gwarantuje świetne kontakty z klientami. Prawo jazdy kategorii B, znajomość angielskiego i swobodna obsługa komputera są w tym zawodzie standardem, dlatego pracodawcy często nawet nie wpisują tych punktów do ogłoszenia. Za dodatkowe atuty uważają znajomość innych niż angielski języków obcych oraz… niepalenie papierosów.
Potrzebuję konsultanta
– Naszymi klientami są ludzie wykształceni, zajęci pracą i dość dobrze zarabiający – mówi Zuzanna Kuczbajska. – Świetnie się z nimi współpracuje. Najczęściej prowadzą własne firmy lub zajmują wysokie stanowiska, więc do ślubu podchodzą jak do dużego projektu, który warto oddać w ręce profesjonalisty. Osoby korzystające z usług konsultantów mają 27-34 lata, mieszkają w dużych aglomeracjach i wolą zapłacić więcej za wesele, niż brać urlop w pracy i załatwiać wszystko samodzielnie. Młodzi najczęściej mieszkają ze sobą od kilku lat i postanawiają – pod naciskami rodziny – rozpocząć nowy etap wspólnego życia. O istnieniu wedding plannerów przeważnie dowiadują się od równie zapracowanych znajomych lub z wyjazdów za granicę, do Skandynawii, Anglii czy Francji, czyli tam, gdzie praca planistów jest bardzo popularna.
Zamawiane przez nich śluby kosztują 60-120 tys. zł, chociaż zdarzają się również wesela z budżetem zaplanowanym na 300 tys. zł. Koszt usługi konsultanta to 4-12 tys. zł (w Warszawie od 7 tys. zł). Kwotę tę można spłacać w dwóch-trzech ratach, chociaż wiele osób rozkłada ją na cały czas współpracy z wedding plannerem. Drobniejsze usługi, jak koordynacja wesela, organizacja zaręczyn, oświadczyn, wieczorów kawalerskich i panieńskich to koszt od 1 do 2,5 tys. zł.
Ślub w 24 godziny
Pięć lat temu Agnieszka Ćwikła-Suszek organizowała własne wesele. Pracowała wtedy jako menedżer projektów wielkiej korporacji. Jej narzeczony Tomasz był bardzo zajęty prowadzeniem własnej firmy.
– Oboje cierpieliśmy na przerażający brak czasu. Pracowałam po kilkanaście godzin na dobę siedem dni w tygodniu, więc ślub przygotowywaliśmy z doskoku, po omacku poruszając się po ofertach lokali, zespołów, kamerzystów itd. Cudem udało się wszystko załatwić – ale jakim kosztem! – wspomina Agnieszka.
Kilka tygodni później młodzi małżonkowie zastanawiali się, dlaczego właściwie nie wynajęli kogoś do przygotowania wesela. Sprawdzili wrocławski rynek i stwierdzili, że nie ma na nim konsultantów ślubnych. W tym samym czasie Agnieszka zaczęła odczuwać wypalenie pracą i postanowiła coś zmienić. Znalazła jedyną wówczas w Polsce firmę oferującą usługi kompleksowej organizacji wesel w Warszawie. Odbyła cykl szkoleń i staży, zgromadziła oferty podwykonawców – po roku przygotowań Agencja AMP rozpoczęła działalność.
– Najoryginalniejszym weselem, jakie przygotowywaliśmy, był barokowy bal zamówiony przez parę polsko-niemiecką – mówi Agnieszka. – Kościół oświetliliśmy tysiącami świec, wnętrza Zamku Książ udekorowaliśmy weneckimi maskami, piórami i brokatami. Goście, kelnerzy, muzycy, a nawet nasze koordynatorki wystąpili w strojach z epoki – dodaje konsultantka.
Jednak jako największą zawodową przygodę Agnieszka wspomina organizację wesela w 24 godziny. Jedynym, co narzeczeni zarezerwowali z wyprzedzeniem, był termin ślubu w USC. W efekcie w ciągu jednego dnia trzeba było załatwić lokal, noclegi, tort, zabytkowy automobil, oprawę muzyczną, dekoracje, wizażystkę, fryzjera i fotografa. Wiązankę ślubną florystki wykonywały na podstawie zdjęcia sukienki panny młodej przesłanego przez komórkę.
Mimo zaskakujących pomysłów klientów agencja Agnieszki jest w stanie zrealizować prawie każde zamówienie.
– Mieliśmy już porwanie pana młodego i 150 gości weselnych przez PRL-owską milicję, poprawiny w formie rywalizacji rycerskich drużyn, mszę ślubną z udziałem chóru gospel z Wybrzeża Kości Słoniowej czy lodową rzeźbę z zatopionym w środku modelem tira – wylicza konsultantka. Jednak oprócz spełniania wymyślnych życzeń młodych planiści ślubni często muszą też zażegnywać nagłe konflikty.
– Przygotowywałam ślub bardzo temperamentnej pary – opowiada Agnieszka. – Kilka godzin przed ceremonią ślubną dostałam telefon: „Ślubu nie będzie”. Na początku próbowałam łagodnie uspokajać i przekonywać, że to tylko chwilowa kłótnia. Gdy to nie poskutkowało, powiedziałam młodym, że nie mogą tak potraktować pracy, jaką mnóstwo ludzi włożyło w przygotowanie dla nich tego jedynego dnia. Ślub odbył się w cudownej atmosferze, ale co przeżyłam, to moje.
Z marzeniami nie dyskutuję
Joanna Achtelik pracowała jako spedytor w dużej firmie. Przez cały ten czas czuła, że ośmiogodzinny dzień pracy za biurkiem jest nie dla niej. Jednak nie miała pomysłu na inną profesję. Wszystko zmieniło się, kiedy musiała zorganizować własny ślub.
– To było niesamowite, przez wiele miesięcy ciężko pracowałam, przygotowując jeden, jedyny dzień – mówi Joanna. – Już po ślubie obejrzałam film „Powiedz tak” z Jennifer Lopez i zrozumiałam, że chcę być konsultantką ślubną. Pojechałam na targi ślubne, zobaczyłam, że w Polsce nadal brakuje wedding plannerów, i założyłam własną firmę, która działa już dwa lata – dodaje.
Poznańska agencja Sweetmoments najczęściej organizuje śluby osób, które mieszkają poza granicami kraju, ale chcą, aby uroczystość odbyła się w Polsce. Dla Joanny największym zawodowym wyzwaniem było zorganizowanie właśnie takiego wesela – Polki i Kanadyjczyka mieszkających w Stanach. – Uroczystość przygotowaliśmy w stylu amerykańskim z mnóstwem druhen, próbami w kościele, ponad 200 gośćmi z różnych stron świata, m.in. RPA, Azji, Europy – opowiada konsultantka. – Temu wielodniowemu ślubowi towarzyszyły imprezy i wydarzenia, podczas których goście poznawali Polskę i naszą kulturę. To wymagało doskonałej organizacji i pracy kilku konsultantów oraz połączenia tradycji polskiej i amerykańskiej.
Państwo młodzi przed ślubem przyjechali do kraju raz – tylko po to, aby obejrzeć miejsce uroczystości. Potem wszystko zatwierdzali mejlem i przez telefon. Konsultantka wspomina, że taka wirtualna współpraca była bardzo stresująca, ale optymizm i niespotykane zaufanie narzeczonych sprawiły, że organizacja przebiegała nawet sprawniej niż w przypadku klientów obecnych na miejscu. Obyło się też bez niespodziewanych trudności, które zdarzają się przy wielu weselach.
– Mam taką podstawową zasadę, jeżeli w czasie uroczystości pojawia się jakiś problem, nie informuję o tym młodych, tylko natychmiast go rozwiązuję. Nic nie może zakłócać im tego dnia, a para i tak się dowie, tyle że po weselu – mówi Joanna. – Jeżeli jednak dotrze do nich informacja, że jest nagła awaria, mówię im, że właśnie nad tym pracujemy, nawet jeżeli jeszcze nie mam planu działania.
Czasem okazuje się, że zaskakują nie tylko okoliczności, ale też nietypowe życzenia klientów. Joanna wspomina, jak młoda para zażyczyła sobie, aby na eleganckim weselu rozstawić duży dmuchany zamek z gumy do skakania, taki jak na imprezach dla dzieci. Okazało się to absolutnym hitem, i to nie tylko dla najmłodszych gości. Teraz konsultantka pracuje nad ślubem, podczas którego panna młoda założy do pięknej sukni szyte na zamówienie i wysadzane kamieniami… białe trampki.
– Przy takich wytycznych czasem naprawdę trudno mi ukryć zdumienie. Ale realizuję je, bo z marzeniami klientów się nie dyskutuje – mówi Joanna.
Co na to państwo młodzi?
Monika Trzaskowska i Krzysztof Kiersnowski wezmą ślub we wrześniu. Przysięgę złożą w cichym łódzkim kościółku, a wesele odbędzie się za miastem, częściowo w plenerze. Przygotowania pod okiem wyspecjalizowanej konsultantki ślubnej właśnie ruszyły pełną parą. Początkowo młodzi nie wiedzieli nawet, że taki zawód w Polsce istnieje. Wesele chcieli zorganizować samodzielnie, a zaczęli od kalkulacji kosztów. Wyszło im, że za imprezę na 250 osób zapłacą ok. 60 tys. zł.
– Zaręczyliśmy się na początku września. Minęły już trzy miesiące, a my… nie zrobiliśmy nic – mówi Monika. – Wiecznie brakowało czasu, a poza tym nie bardzo wiedzieliśmy, jak się do tego zabrać. Codziennie wracaliśmy do domu po godz. 20. i kłóciliśmy się, wypominając jedno drugiemu, że nic nie jest załatwione. Kiedy Monika po raz kolejny rzuciła w Krzysztofa pierścionkiem zaręczynowym, wściekł się i powiedział, że ślubu nie będzie. Tego samego dnia oglądali komedię ze Steve’em Martinem, który przeżywał horror z przygotowaniami do ślubu własnej córki. W nocy usiedli do internetu i zaczęli szukać haseł „pomocnik ślubny”, „organizator”, aż trafili na konsultantów. Rano umówili się na pierwsze spotkanie. Już następnego dnia mejlem dostali kosztorys ślubu, który wyniósł 58 tys. plus 8 tys. zł wynagrodzenia dla konsultantki.
Monika mówi, że za wedding plannera warto zapłacić. Sama nie musi niczego robić, tylko wybiera z nadesłanych jej internetem propozycji. W ten sposób podczas przerwy na kawę w pracy zaakceptowała zespół muzyczny, salę weselną, kolorystykę wystroju, wzór zaproszeń, a potem opracowała listę gości i prezentów.
– Gdybyśmy mieli to zrobić sami, nigdy byśmy się nie pobrali – kwituje.
Innego zdania są Kamila Oskroba i Marek Nowak z Gdańska. Sami chcą napisać scenariusz swojej uroczystości i dopilnować organizacji. Na weselu muszą przyjąć 180 osób, na co przeznaczyli 40 tys. zł. Uważają, że wydatek kolejnych kilku tysięcy na konsultanta to tylko modny zbytek.
– Trzy lata temu ślub brała moja siostra i sama wszystko świetnie zorganizowała – mówi Marek. – My też sobie doskonale poradzimy, szczególnie że mamy do pomocy rodziców i rodzeństwo. Wydawanie 5 czy
10 tys. zł na konsultanta to straszne lenistwo. Lepiej przeznaczyć to na wycieczkę albo szalone zakupy. Poza tym przygotowanie ślubu naprawdę nie jest trudne. Z moich obserwacji wynika, że znacznie gorzej ludzie znoszą… rozwody. To tutaj właśnie przydałby się ktoś, kto za człowieka wszystko załatwi.
Najwyraźniej podobnie myślą konsultanci ślubni. W ofercie warszawskiej Ślubnej Pracowni już można znaleźć organizację imprez rozwodowych. Na razie jednak nie cieszą się one zainteresowaniem, może dlatego, że Polacy ciągle lubią hucznie się „wydawać”, a jeśli trzeba się rozstać, wolą zrobić to po cichu.
Aparycja, wytrzymałość i dyspozycyjność
Konsultant ślubny to jedna z niewielu profesji, w których tak naprawdę liczy się aparycja i usposobienie, a nie wiedza formalna
Maja Maciejewska, specjalista ds. HR

Kiedy pojawia się nowy zawód, specjaliści z firm zajmujących się rekrutacją opracowują wytyczne co do niezbędnych kwalifikacji i predyspozycji idealnego kandydata na pracownika. Konsultant ślubny musi mieć przede wszystkim nienaganną prezencję i przyjemne usposobienie. Kandydatom na planistów nie stawia się wymagań formalnych, jak ukończenie konkretnego kierunku studiów.
Podstawowe wytyczne to wysoka odporność na stres i dyspozycyjność. Planowanie wesela trwa średnio ok. 100-200 godzin. Nie jest to jednak praca w systemie „od-do”, lecz bycie w stanie najwyższej gotowości 24 godziny na dobę przez wiele tygodni. Konieczna jest zdolność do pracy pod presją czasu – rzadko zdarza się, że na zorganizowanie wesela planista otrzymuje więcej niż pół roku. Równie potrzebne umiejętności to: zarządzanie budżetem, wysokie zdolności interpersonalne, znajomość skutecznych narzędzi i metod organizacji wesel, znajomość przepisów i zagadnień formalnych. Zdarza się, że od wedding plannerów klienci wymagają również umiejętności niestandardowych, jak doradztwo w zakresie estetyki, retoryki, florystyki.
Ponieważ zakres obowiązków konsultanta jest trudny do zdefiniowania, ciężko określić widełki płacowe dla tego stanowiska. Zależy to od doświadczenia w branży, ukończonych kursów i posiadania licencji biznesowych wydawanych przez stowarzyszenia branżowe. Większość planistów ślubnych prowadzi własną działalność gospodarczą. Niestety, minusów takiego rozwiązania jest wiele – brak regularnego dochodu, stabilności prawnej i stałych godzin pracy, a także wysokie koszty fiskalne i społeczne zatrudnienia oraz skomplikowana procedura rozliczeń podatkowych.

Reklamy

Brak odpowiedzi to “Ślub ze wspomaganiem”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: