Mała dziewczynka w wielkim świecie
Mój prywatny osobisty blog

Zafunduj sobie orgazm do kwadratu

A teraz z Dziennika:

Zafunduj sobie orgazm do kwadratu

Twój najlepszy orgazm: płomień ogarnia ciało, na krótką chwilę zapominasz, gdzie jesteś… I orgazm zwykły: gorąco, przyjemnie i… pytasz samą siebie: „To już wszystko?”. Nie! Ale to Ty musisz sama zapracować na swój orgazm do kwadratu!
Niemiecki poeta Rainer Maria Rilke napisał: „Przyjemność fizyczna jest doznaniem zmysłowym, nie różniącym się niczym od zwykłego patrzenia czy odczuwania smaku, kiedy owoc rozpływa się w ustach…”. Pozostając przy metaforach kulinarnych – seks w swojej złożoności, w tym ciągu wielu rytuałów, których trzeba dopełnić, by liczyć na sukces, rzeczywiście przypomina gotowanie wieloskładnikowego, wyrafinowanego dania. A więc ta chwila, gdy biorąc kęs tej pieczołowicie przygotowywanej potrawy, odczuwasz przyjemność, jest synonimem orgazmu. Dobrze wiesz, że ta sama potrawa może różnie smakować. Inaczej, gdy podasz ją na plastikowym talerzu, a inaczej, gdy wyciągniesz z kredensu najlepszą zastawę. Inaczej, gdy będziesz jadła na stojąco, zerkając na zegarek, a inaczej, gdy zapalisz świece, włączysz muzykę, a jedząc, będziesz patrzyła w oczy ukochanego mężczyzny. Inaczej, gdy do picia podasz wodę z kranu, a inaczej, gdy postawisz na stół dobre wino, którego smak podkreśli aromat dania.
Z orgazmem też tak jest. Może być krótką chwilą fizycznego odprężenia, przyjemnym dreszczem, który szybko się zapomina. A może być niesamowitym przeżyciem, krokiem w chmurach, czymś, co ogarnia, jak pożar, całe ciało i wszystkie zmysły. Ten drugi – to orgazm do kwadratu. I można nauczyć się go przygotowywać, tak jak można nauczyć się przyrządzać wystawną kolację przy świecach, dla dwojga!
Stwórz atmosferę
Superorgazm (podobnie jak superdanie) wymaga odpowiedniej oprawy. Musicie oboje zarezerwować sobie dużo czasu, a pośpiech jest niewskazany! Świece, wonne kadzidełka… Wszystko to pomoże wam w stworzeniu odpowiedniej atmosfery. A czym powinna pachnieć wasza sypialnia? Kim Cattrall, gwiazda „Seksu w wielkim mieście”, doradza egzotyczne przyprawy, korzenie i aromaty: cynamon, imbir, ambrę… Czym powinnaś pachnieć, by obudzić w kochanku dzikie żądze? Wanilią – ma zbliżony zapach do mleka, i dlatego nawet w najbardziej ospałym mężczyźnie obudzi w łóżku prawdziwego lwa.
Jeśli planujecie fantastyczny seks po romantycznej kolacji, lepiej zapomnij o ciężkostrawnych daniach. Wybierz sałatki, ryby, drób i to w małych ilościach! Na takich kolacjach, zwłaszcza walentynkowych, często pije się wino. To niezły pomysł, ale uważaj. Już Szekspir pisał w „Makbecie”: „Makduf: Cóż to za trzy rzeczy, które piciu byt swój winny? Odźwierny: Czerwony nos, panie, śpiączka i uryna. Co się tyczy miłości, jest ono po części jej ojcem, a po części nie jest, bo pobudza żądze, ale wstrzymuje wykonanie”.
Kieliszek wina pomoże wam się rozluźnić, drugi sprawi, że choć wasz apetyty na seks będzie większy, ciało stanie się mniej wrażliwe na bodźce, a pieszczoty nie przyniosą rezultatu. Jeśli twój partner należy do sprinterów, a ty, jak większość kobiet, jesteś w łóżku długodystansowcem, ten drugi kieliszek dla niego może być pomocny, bo dzięki temu będziecie się kochać dłużej. Ty jednak zdecydowanie powinnaś poprzestać na jednym, inaczej nici z podróży do siódmego nieba.
Tę podróż dobrze jest zacząć we dwójkę w łazience. Szybki, gorący prysznic, połączony z masażem skóry, poprawi ukrwienie, pobudzi, odpręży. Potem masaż. Weź ulubiony olejek i oboje dokładnie wymasujcie nawzajem swoje ciała. Ten etap (można go nazwać przygotowywaniem składników do waszej ekstatycznej potrawy) ma służyć pobudzeniu wyobraźni. Bo przecież rozkosz, choć wywodzi się z pobudzenia sfer erogennych, rodzi się w głowie. Opowiadajcie sobie nawzajem podczas masażu o swoich fantazjach, snach erotycznych. Nie wiecie, jak zacząć rozmowę? Skorzystajcie z „pillow books” (z ang. książki do poduszki). Pięknie ilustrowane książki erotyczne (nie mylić z pornografią! Te mają służyć tylko do rozpalania zmysłów, a nie oglądania cudzych, niezbyt apetycznie pokazanych zbliżeń) powinny być w każdej sypialni.
Co możesz położyć obok łóżka? „Afrodytę” Isabel Allende (erotyczna książka kucharska, pełna zmysłowych opowieści, w okładce z czerwonego aksamitu), „Inteligencję seksualną” Kim Cattrall (napisana pięknym, literackim językiem opowieść o pożądaniu i zaspokojeniu), erotyczny album z pracami największych malarzy „Erotica Universalis”. Oglądajcie, wymieniajcie się spostrzeżeniami, pomysłami, do których zainspirują was przewracane strony. A wasze pobudzenie będzie rosło…
Poczekaj na rozkosz
Już w trakcie masażu i przeglądania książek zacznijcie się pieścić, całować. Delikatnie, powoli – nie spieszy się wam przecież. Właściwie powinniście na tych waszych schodach do erotycznego nieba zatrzymywać się co kilka stopni i… cofnąć. Znawcy taoistycznej seksuologii (pochodzącej z Chin sztuki miłosnej, która została doprowadzona do perfekcji) to wstrzymywanie pobudzenia nazywają robieniem pętli. Gdy poczujesz, że jesteś lekko pobudzona, rozgrzana – przerwijcie na chwilę. Ten czas – chodzi o minutę, dwie, trzy – możecie wykorzystać na patrzenie sobie w oczy, rozmowę (oczywiście na tematy seksualne!). Możesz też postawić przy łóżku paterę z owocami: winogronami, truskawkami (z pudełeczka, niestety, ale warto się wykosztować na wyjątkową noc), pokrojonymi brzoskwiniami, cząstkami pomarańczy. Podawajcie je sobie z ust do ust.
„Po krótkiej chwili zintensyfikuj pieszczoty, żeby podniecić się do poziomu wyższego niż poprzednio. Wtedy ponownie zrób pętlę na drodze do szczytowania i posuwaj się dalej w tym rytmie, stopniowo wchodząc coraz wyżej i wyżej” – doradzają Mantak Chia i Maneewan Chia w „Sekretach wielokrotnych orgazmów”. Efekt? Pewnie wiesz, jak to jest, gdy przez pół godziny patrzysz na ciastko, zamiast zjeść je od razu. Albo, gdy po dwóch tygodniach diety zostanie postawiony przed tobą syty posiłek. Albo, gdy po wielokilometrowej wycieczce rowerowej sięgasz po bidon z wodą. Przypomina ona napój królów, prawda? Nic nie smakuje tak bardzo, jak to, na co trzeba poczekać. I tak też będzie z twoim orgazmem, gdy już przyjdzie po godzinie pieszczot i wielu pętlach. Dwa kroki w przód, krok w tył – ale wciąż do celu.
Co jest jeszcze ważne podczas pieszczot będących wstępem do orgazmu do kwadratu? Musisz dbać o to, by jak najwięcej sfer erogennych zostało pobudzonych. Dopominaj się, by ukochany pieścił także te „zapomniane” rejony twojego ciała. Lubi całować twoje piersi? W porządku, ale ty masz wyjątkowo wrażliwy na dotyk kark. Poproś, by się nim zajął. Gdy zaczniecie się kochać, bardzo ważne, by pobudzać łechtaczkę. Możesz pocierać ją palcem podczas stosunku, może robić to twój ukochany. Możecie też wybrać odpowiednią pozycję, sprzyjającą stymulowaniu łechtaczki. Są to wszystkie pozycje tylne, pozycja boczna (przodem i tyłem, czyli tzw. łyżeczki), a także pozycje klasyczne (zwłaszcza wariant „na pagonach” – kiedy kobieta zarzuca partnerowi nogi na ramiona). Świetny jest „jeździec” – sama możesz wtedy decydować, pod jakim kątem penis wchodzi do pochwy.
Rusz mięśnie!
Orgazm, jak zapewne wiesz, to rytmiczne skurcze mięśni pochwy i macicy. Możesz czekać, aż twoje narządy płciowe samoistnie zaczną „pracować” na orgazm. A możesz im pomóc, ćwicząc w trakcie stosunku swój mięsień PC (mięsień łonowo-guziczny, nazywany często także mięśniem miłości). Takie ćwiczenia sprzyjające megaorgazmowi opracowali właśnie taoiści. Po pierwsze, gdy zaczynacie się kochać i penis twojego kochanka wślizguje się do pochwy, kilkakrotnie „ściśnij” go siłą mięśni pochwy, jakbyś ściskała go na powitanie. Przyspieszysz krążenie krwi i ze zdumieniem przekonasz się, że ta mała sztuczka uwrażliwiła twoje narządy płciowe na pieszczoty. To nie koniec.
Gdy się kochacie, zwieraj mięsień PC tak, jakbyś chciała „wessać” członek w głąb pochwy. Przećwicz ten ruch „na sucho”, przed zbliżeniem: weź wdech, podciągnij miednicę lekko do góry, zaciskając mięsień, jakbyś cofała go do środka ciała. Gdy się kochacie, gdy kochanek wycofuje penisa z pochwy, pracuj mięśniami tak, jakbyś chciała go mocno objąć i zatrzymać w sobie. Intensywne skurcze mięśnia PC nie tylko zwielokrotniają ekstazę kobiety, ale i dostarczają więcej przyjemności jej partnerowi. Możesz sterować tempem miłosnych pchnięć i pobudzeniem, stosując na zmianę krótkie skurcze mięśnia PC i długie, podczas których przez cały czas jest on napięty i ciasno obejmuje członka ukochanego.
Ta gimnastyka będzie dla was dużą radością, a przy okazji wpłynie na to, że po kilku czy kilkunastu miesiącach jej stosowania mięśnie pochwy staną się silniejsze, jędrniejsze, jak po treningu Kegla! I jeszcze jedna ważna sprawa – oddech. Wraz z tlenem w twoim organizmie krąży energia seksualna. Staraj się więc brać głębokie wdechy, żebyś czuła, jak powietrze wędruje po całym ciele, i rób spokojne, pełne wydechy, jakbyś chciała wypompować powietrze aż z podbrzusza.
Z głową w dół
Bardzo ważne przy osiąganiu wspaniałego orgazmu jest też ukrwienie. Nie tylko narządów rodnych! Także mózgu – przecież to właśnie on odpowiada za przeżywanie ekstazy. Jak dostarczyć większą, niż zazwyczaj, ilość tlenu do mózgu? Jak go lepiej ukrwić? Możesz, kochając się z partnerem w pozycji klasycznej, ułożyć się w taki sposób, by zbliżając się do szczytowania móc zsunąć głowę za krawędź łóżka. Możesz też wybrać taką pozycję, w której twoja głowa będzie się znajdowała niżej niż biodra. Taką pozycją jest BTS (ang. Better Than Sex, czyli lepsza niż seks). Mężczyzna klęka przed leżącą na plecach partnerką i zakłada sobie jej nogi na ramiona tak, żeby jej kolana znalazły się na wysokości jego łokci. Unosi ją lekko – miednica kobiety „wisi” w powietrzu. Kobieta opiera się na łóżku głową i przedramionami. Pozycja ta nie tylko zwiększa ukrwienie mózgu, ale jest też świetna do stymulacji punktu G. No i jaka to cudowna gimnastyka dla twojego kochanka! W „Wielkim orgazmie” jedna z rozmówczyń autorki, Lou Paget, opisuje swoje doświadczenia z BTS: „Nigdy przedtem nie czułam napływu takiej fali gorąca. Ale muszę z tym uważać, ponieważ w niektórych momentach cyklu jestem nadwrażliwa. Jednak kiedy już się uda… dziewczyno!!!”.
Urok niespodzianki
Z seksem, jak z kuchnią. Czasami starannie przygotujesz składniki, dobierzesz przepis i wyjdzie ci pycha danie. A czasem… zakalec. Co zrobiłaś nie tak? Zawsze jest ten element niespodzianki – to przygoda. Nie jesteś w stanie wszystkiego przewidzieć, ale mimo to jest większa szansa, że upichcisz coś wspaniałego, gdy się do tego przyłożysz, niż wtedy, gdy zrobisz zupę w proszku. Nad dobrym seksem trzeba pracować. Żaden przepis nie da ci sukcesu za pierwszym razem. Nie zniechęcaj się, próbuj, szukaj własnych przypraw. Jedno jest pewne – w końcu wyjdzie ci majstersztyk, danie, które będzie jak bilet do nieba. Noc, podczas której winda zabierze cię na sam szczyt. Warto starać się dla takiej nocy. Tekst: Nadia Kaczkowska Wspaniały orgazm nigdy nie jest efektem pobudzenia jednej tylko sfery erogennej. Zadbajcie więc o grę wstępną!
Trening mistrzyni ars amandi
Bardzo pomocny w osiąganiu fantastycznego orgazmu jest trening Kegla. To proste ćwiczenie, zalecane kobietom po porodach, zostało opracowane ponad 40 lat temu. I jak do tej pory nie znaleziono lepszego „aerobiku” dla mięśnia łonowo-guzicznego. Jak wykonuje się ćwiczenie? Najpierw musisz poznać, czym jest napięcie, a czym rozluźnienie mięśnia PC. Spróbuj podczas robienia siusiu wstrzymywać i odpuszczać strumień moczu. Czujesz, jak w środku pracuje mięsień? To właśnie on. Teraz, gdy wiesz już, jak nim poruszać, możesz trenować nie tylko w toalecie. Właściwie możesz wszędzie. Ale uważaj w miejscach publicznych, bo szybkie i krótkie skurcze mięśnia PC (przy mocno zaciśniętych udach) mogą doprowadzić do niespodziewanego i niekontrolowanego orgazmu. Seksuolodzy radzą, by dziennie „ściskać” mięsień około 75 razy, np. tuż przed snem.
Na superorgazm przepisu nikt ci nie da. Znajdź go! Próbuj, nie zrażaj się, a sukces masz w kieszeni!

Reklamy

komentarzy 5 to “Zafunduj sobie orgazm do kwadratu”

  1. Hmm… Dość ciekawy poradnik. Co prawda – raczej nie dla mnie. xP Ale może kiedyś się przyda. 🙂

  2. Z tego opisu wynika jedna ważna acz chyba już zapomniana sprawa, szacunek dla partnera/partnerki. Super orgazm jest wtedy super orgazmem jeśli przeżyją go oboje partnerzy, razem wspólnie i w tym samym czasie. W dzisiejszych czasach, gdy brak nam czasu na wszystko taki sex jest już tylko w kręgu marzeń.

  3. JESZCZE nie dla mnie. 😛

  4. @ozio250
    Masz całkowitą rację!
    Pozdrawiam!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: