Mała dziewczynka w wielkim świecie
Mój prywatny osobisty blog

Prosimy nie przeszkadzać

Z miesięcznika Glamour:

Prosimy nie przeszkadzać
Czerpią radość z seksu i nie wstydzą się o tym mówić publicznie. Czy to odwaga? Perwersja? Nie, miłość! Trzy pary, zakochane w sobie do szaleństwa tylko w Glamour zdradzają sekrety swojej sypialni.
UWIELBIAMY KOCHAĆ SIĘ NA ŁONIE NATURY
Małgorzata Czaja, 32 lata, menedżer i Maciej Czaja, 32 lata, elektronik. Poznali się w liceum, razem od 12 lat.

Kochają się 2–3 razy w tygodniu, ale – jak twierdzi Małgosia – „to stanowczo za mało”. (Maciek: „Czasami jesteśmy zmęczeni i dlatego ciężko nam się zgrać”). Najbardziej lubią pozycję na jeźdźca. W seksie nie tracą czasu na zbędną grę wstępną, wolą szybko „wejść na szczyt”. Ponieważ łóżko działa na nich usypiająco, szukają doznań w miejscach publicznych.

Małgosia: Jesteśmy permanentnie zakochani w sobie. Znamy się już 17 lat i jeszcze nigdy się sobą nie znudziliśmy. Maciej: To wina hormonów!
Małgosia: Bardzo dobrze potrafię dostrzec, kiedy Maciej ma ochotę na seks. Robi takie „maślane oczka”. Lubię też zapach jego świeżo umytego i ogolonego ciała. Nie potrafię mu się wtedy oprzeć. Najbardziej lubię kochać się rano. I w nocy, ale Maciek nie znosi być budzony. Zaczepiam go delikatnie i pieszczę, nie wybudzając od razu, a on zaczyna marudzić.
Maciej: Tak, wtedy zazwyczaj mruczę sobie coś pod nosem.
Małgosia: Jak widzę, że jest mocno zaspany i moje nocne zaloty odnoszą słaby skutek, to odpuszczam. Ale częściej jednak wszystko kończy się po mojej myśli. Tak naprawdę, to nie ma złej pory i miejsca, jeśli oboje mamy ochotę na seks.
Maciej: Dlatego zdarzyło nam się już parę „seksualnych wyskoków” w miejscach publicznych. Moim ulubionym jest ambona w lesie. Niesamowita panorama z góry i powiew świeżego wiatru sprawiają, że mój apetyt na seks jeszcze bardziej rośnie.
Małgosia: Ambonę odkryłam podczas przejażdżek konnych. Jest zabudowana, wysoka i przypomina domek na drzewie. Któregoś dnia pojechaliśmy tam z Maćkiem na spacer z psami. Weszliśmy na ambonę, żeby pooglądać okolicę, no i tak jakoś wyszło, że zostaliśmy na dłużej. Od tamtej pory mieliśmy jeszcze parę „leśnych” wyskoków. Maciej: Odpowiada mi intymność pośród natury…
Małgosia: Akurat nie było nikogo, kto mógłby nas zauważyć (chyba że sarny). Ale zdarzało nam się też uprawiać seks tam, gdzie byli ludzie, np. w morzu w Bułgarii.
Maciej: Nie myśleliśmy wtedy o nikim, nie czuliśmy się skrępowani. I tak inni mówili w niezrozumiałym dla nas języku (śmiech).
Małgosia: To była nasza podróż poślubna. Na plaży było dosłownie parę osób. Weszliśmy do wody, trochę popływaliśmy. Pamiętam, że fale najpierw sięgały nam do pasa, potem stopniowo zaczęły zakrywać nas coraz bardziej… Więc stwierdziliśmy, że nikt nie zauważy, co tam kombinujemy w wodzie.
Maciej: A ja bym chciał kochać się w minimorisie. Czemu? Bo to się wydaje technicznie niewykonalne!

ZGŁĘBIAMY KAMASUTRĘ
Magdalena Michalik, 27 lat, kierownik i Marcin Michalik, 27 lat, przedsiębiorca. Poznali się w górach, od trzech lat są małżeństwem.

Pierwszy raz uprawiali seks w noc poślubną. Od tamtej pory kochają się 4 razy w tygodniu. Razem chodzą do sex-shopu i oglądają gadżety – filmy, wibratory, kulki. Na razie na nic się nie skusili. Teraz wypróbowują nowe pozycje.

Marcin: Największej ochoty na nowe pozycje nabieram wówczas, gdy wyjeżdżamy razem na wakacje. Słońce, woda, relaks i żona na wyciągnięcie ręki sprzyjają fantazji. A jak Magda pojawia się w sypialni w koronkowej koszuli z odkrytymi plecami, to już po mnie…
Magda: Niedawno dostaliśmy od znajomych Kamasutrę. Stwierdziliśmy, że to idealna okazja do tego, żeby urozmaicić swój seks. Przeprowadziliśmy już nawet „eksperyment łazienkowy”, ale skończył się siniakami i proszkiem do prania we włosach. Okazało się, że małe powierzchnie nie są wskazane do eksperymentów seksualnych (śmiech). Marcin: „Eksperyment łazienkowy” polegał na tym, że najpierw kochaliśmy się na pralce, potem na podłodze. Następnym razem wybierzemy większe pomieszczenie.
Magda: Ja najbardziej lubię kochać się na łyżeczkę. Uwielbiam, gdy Marcin namiętnie całuje moją szyję i kark i przylega całym ciałem do mojego. Wtedy czuję się przy nim – silnym i męskim – taka malutka i bezpieczna… To uczucie sprawia, że seks jest niesamowity.
Marcin: Ja tam wolę na leniuszka. Widzę wtedy Magdę w pełnej krasie – jak się porusza, mogę dotykać jej piersi, przyglądać się jej twarzy.
Magda: Wypróbowaliśmy już wiele pozycji: klasyczną, siedzącą, siedzącą odwróconą, odwróconą klasyczną i na jeźdźca.
Marcin: I wszystkie jak najbardziej polecamy!
Magda: Kamasutra jest interesująca, chociaż Marcin jest większym jej entuzjastą.
Marcin: Mnie najbardziej podobał się rozdział dotyczący przygotowania do miłości i tao seksu (tao wzmacnia zdrowie, więź partnerską i poprawia wydolność seksualną). Jednak niektóre z przedstawionych w Kamasutrze technik wymagają nie lada sprawności fizycznej i dlatego – przynajmniej na razie – pozostają poza naszym zasięgiem. Są to np. pozycje o takich wdzięcznych nazwach jak ptaki w locie, smok, biały tygrys, sosna czy kaczki. Jeśli ktoś chce rozszyfrować te nazwy, to polecam Kamasutrę! My tymczasem popracujemy nad naszą kondycją (śmiech).
Magda: Eksperymentowanie z nowymi pozycjami dostarcza nam wielu nowych doznań.
Marcin: Marzy mi się seks z Magdą u niej w biurze na stole. Ona jak zwykle ubrana w spódniczkę przed kolano, ale do tego bluzka z dużym dekoltem i koniecznie dwunastocentymetrowe szpilki na nogach. To dopiero by było coś!

WYSYŁAMY SOBIE SPROŚNE MMS-y
Małgorzata Zajączkowska, 25 lat, kucharz i Kamil Łuniewski, 24 lata, barman. Poznali się w pracy, parą są od dwóch miesięcy.

Kochają się o każdej porze dnia i po kilka razy w ciągu nocy. Małgosia marzy o przypięciu Kamila kajdankami do łóżka. Zanim zostali parą, zdarzało im się uprawiać seks we trójkę, teraz chcą mieć siebie na wyłączność. Kuchnia, przedpokój, podłoga – każde miejsce jest dobre, jeśli właśnie mają ochotę na seks. Gdy Gosia była młodsza, zdarzało jej się kochać w samochodzie, na łódce albo w lesie. Dzisiaj wybiera domowe zacisze.

Kamil: Lubię, jak Gonia spaceruje po domu w samej bieliźnie. Gdy wychodzi z kąpieli owinięta tylko ręcznikiem. Lubię nawet jej luźne spodnie od piżamy, które wyglądają jak kalesony mojego dziadka (śmiech). Jest wtedy taka seksowna… Ale najbardziej lubię czuć jej nagie, delikatne ciało.
Małgosia: Kiedy jestem z Kamilem, nie przestaję się uśmiechać. Kocham jego ciało, dołeczki w policzkach, tatuaże i kolczyk w języku. Kocham go za opiekuńczość, upodobanie do kreskówek i że kiedy mi gra na gitarze w nocy, sąsiadki się wkurzają. I za to, że tak wspaniale pasujemy do siebie w łóżku. Mogłabym wymieniać bez końca.
Kamil: Kochając się po raz pierwszy, patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Czułem, że lewituję gdzieś w chmurach. To było wspaniałe uczucie, na które długo czekałem.
Gosia: Nie potrafiłam oderwać się od Kamila. Stał się spełnieniem moich wszystkich marzeń. To było magiczne przeżycie.
Kamil: Pierwszego MMS-a wysłałem Gosi, gdy była w pracy. Okazało się, że mój pomysł bardzo jej się spodobał. Szkoda, że nie widziałem wtedy jej miny (śmiech).
Gosia: Od razu poprawił mi humor. Miałam ochotę rzucić wszystko i pobiec do domu. Ten MMS zadziałał na mnie jak płachta na byka. Co to było? Kamil, który po wyjściu z kąpieli wpadł na wspaniały pomysł, żeby stanąć przed lustrem i uwiecznić swoje odbicie na zdjęciu. Miałam ochotę odwdzięczyć mu się tym samym, ale byłam w pracy i nie miałam możliwości. Więc czekałam na więcej MMS-ów, które zdradzą kolejne szczegóły, ale dostałam tylko słodkiego SMS-a, którego treści nie mogę zdradzić.
Kamil: Od tamtej pory co pewien czas wysyłam Gosi jakiegoś sprośnego MMS-a – swoje zdjęcie lub pokaz slajdów. Ale nie zdradzę nic więcej, bo to nasza słodka tajemnica.
Gosia: Ważne, aby w MMS-ie nie było wszystkiego widać. Niedomówienie najbardziej podkręca atmosferę. Zaczynam wtedy jeszcze bardziej tęsknić za Kamilem. Dzięki takiej wiadomości mam swojego chłopaka cały czas przed oczami.
Kamil: Bardziej podniecające mogłoby być chyba tylko to, gdyby Gosia zrobiła przede mną striptiz.
Magdalena Fiejdasz

Advertisements

Brak odpowiedzi to “Prosimy nie przeszkadzać”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: